tytuły powinny być czasem refleksyjne…
odkąd zaczynamy żyć każą nam się przedstawiać, maniacy informacji o innych. Najpierw do 2 latków mówią: A powiedz jak masz na imię? Ślicznie. Potem w nowej klasie w nowej szkole: powiedz jak się nazywasz, czym się interesujesz. Na studiach. Policja Cię legitymuje. I tak naprawdę poznajemy masę ludzi, niestety powierzchownie. Czy tak naprawdę trudno jest kogoś poznać w dzisiejszym świecie? Czy ludzie nie są gdzieś w głębi siebie otwarci na nowe znajomości(bo na ulicach tego nie widać)? Moją przyjaciółkę poznałam właściwie na ulicy, szłam zobaczyłam ogłoszenie odnośnie naboru do wolontariatu, napisałam maila, spotkałam się z nią i jakoś tak to się potoczyło. Wspólne tematy, czasem wino wypite wieczorem, potem wspólne wyjazdy wakacyjne, wspólne imprezy, chodzenie na basen, łyżwy od czasu do czasu. Jakoś tak to się zaczęło. I pomyśleć, że znamy się dopiero jakieś 1,5 roku. My nie znamy się powierzchownie, jak to zazwyczaj bywa,wiemy o sobie praktycznie wszystko, wiadomo są pewne tajemnice, które wyznajemy dużo później, bo czasem się wstydzimy, nie rozumiemy czegoś lub ten temat nas za bardzo boli. A najważniejsze jest to, że rozumiemy się bez słów, możemy gadać ze sobą dzień w dzień, a nie zabraknie tematów, możemy milczeć, krytykować jedna drugą i co najważniejsze możemy liczyć na siebie w każdej sytuacji. Czasem jedna płacze, a druga ją pociesza, choć tego ostatniego do końca obie nie umiemy. I dzięki niej zaczęłam wierzyć, że gdzieś na świecie są ludzie, którzy pasują do Ciebie w stu procentach, rozumieją Cię, akceptują takim jakim jesteś. I tak chyba wygląda przyjaźń i tu nie liczy się ilość, a jakość…
Dodaj komentarz styczeń 4th, 2010

